Życie chrzescijańskie to przede wszystkim codzienność, żmudne powtarzanie pewnych czynności i wyrabianie w sobie porządanych nawyków, postaw i umiejętności. Dla każdej wspólnoty przychodzi jednak w końcu czas mobilizacji, tak jak dla załogi zaglowca czas zmiany żagli, albo zwrotu, czyli zmiany kierunku żeglowania na wietrze. W takich chwilach można ocenic to, czy dobrze wykorzystaliśmy czas spokojnej żeglugi.

Nie ma już możliwosci ustalania relacji, każdy musi wiedzieć, za co jest odpowiedzialny. Każdy musi wiedzieć, czyje polecenia ma wykonywać i komu sam ma wydawać rozkazy. W takich momentach mobilizacji calej zalogi okazuje się to, co zawsze jest prawdą, ale nie zawsze to widzimy - ze każdy członek wspólnoty jest w niej potrzebny, ma swoje bardzo ważne miejsce, bez względu na poziom w hierarchii. Kapitan sam nie ciagnie lin, a zwykły marynarz nie jest w stanie ocenić całości sytuacji i przewidywać następne czynności.

Ważne jest nawet to, czego w ogóle nie widać. Wyobraźmy sobie żaglowiec, który nie ma balastu: w razie silnego wiatru i fali po prostu by się przewrócił i zatonął. O powodzeniu całej serii manewrów może zadecydować jeden węzeł na linie, dlatego naprawdę każdy z nas jest ważny i potrzebny w Kościele, na każdym z nas zależy Bogu i każdy został powołany na miejsce, które zajmuje. Nawet jednak jeżeli potrzebne są jakieś zmiany w zadaniach i funkcjach konkretnych osób, nie można ich przeprowadzać podczas intensywnych akcji (poza np. wypadkami, czy chorobą), bo będzie na to czas później.

Proponuję w tym miescu lekturę i medytację fragmentu Pierwszej Ksiegi Samuela, gdzie król Dawid, starotestamentowy typ (ktoś, kto zapowiada swoim życiem) Chrystusa, wszystkim swoim ludziom, niezależnie od rodzaju ich posługi, zapewnia ten sam udział w łupach po bitwie: 'Jednakowy udział mieć będą ci, którzy uczestniczyli w walce, i ci, którzy pozostali przy taborze: jednakowo się podzielą!' (1 Sm 30, 24).

W czasie intensywnych manewrów żaglowca okazuje się, czy dobrze znamy się we wspólnocie, czy wiemy, komu można powierzyc poszczególne zadania, kto jest silny, kto słabszy, kto wytrzymały i stabilny emocjonalnie, a kto niecierpliwy. Każdy członek załogi wie, czym może służyć innym w swojej wspolnócie oraz kiedy i kogo prosić o pomoc.

W czasie poważnych działań z całą pewnoscią nie można eksperymantować - każdy musi ścisle przestrzegać wcześniejszych ustaleń, wykonywać polecenia przełożonych i być skupionym na swoich zadaniach. To oczywiście wymaga wzajemnego zaufania i zgody co do sposobów działania.

Może dziwi was to, ze nie piszę tu o mobilizacji. Ano nie piszę, bo chrześcijanin to ktoś, kto przywykł do codziennej czujności i skupienia. Jeżeli daje sobie z tym radę w szarej codziennosci, to nie będzie miał problemu także w czasie intensywnej pracy.

Na koniec jak zawsze najlepszy przykład slużby - życie Matki Bożej. Maryja, choć od poczęcia Pana Jezusa wiedziala, ze jest Matką Mesjasza, żyła zwyczajnie i nie szukała dla siebie żadnych względów. Po prostu wypełniała obowiązki matki, żony i kobiety z Narodu Wybranego. My, Kościół, także jesteśmy Narodem Wybranym i każdy z nas ma swoje niepowtarzalne zadanie do spełnienia. Słuchajmy więc Ducha Świętego, ktory przemawia przez Starszych Kościola i naukę Apostołów i z radością wykonujmy to, do czego każdego Bog powołuje. A skoro powołuje, to i błogosławi, uzdalnia, namaszcza, chroni, prowadzi...

Każdemu z nas Bóg w swoim miłosierdziu obiecuje tę samą nagrodę - zbawienie, a On dotrzymuje swoich obietnic!

Kontakt

Biuro jest czynne:
pon - pt: 09:00 - 15:00

email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
tel: 783 390 033

Logowanie

© 2017 Przystań z Jezusem 2017